Gdynia w filmach dokumentalnych, oświatowych i promocyjnych do 1939 r.

Z Gdynia w sieci

Przed II wojną światową Gdynia była częstym obiektem zainteresowania dokumentalistów. Historycy kina odnaleźli informacje o minimum 80 filmach dokumentalnych z Gdynią na ekranie (szczególnie pomocna jest publikacja Małgorzaty Hendrykowskiej Historia polskiego filmu dokumentalnego 1896 – 1944), ale niewiele ich przetrwało do naszych czasów (treść niektórych znamy z prasy). Duża ilość filmów świadczy o emocjonalnym zaangażowaniu dokumentalistów w prezentację i promocję miasta. Bez ich zainteresowania nie mielibyśmy dziś cennych archiwalnych zdjęć z rozwoju Gdyni. Dodajmy, że przed II wojną światową produkowano dużą ilość filmów dokumentalnych, bowiem ich wyświetlanie w kinach obniżało podatki, jakie musieli płacić ich właściciele. Dokumenty o Gdyni poruszają niemal wszystkie aspekty funkcjonowania miasta: społeczno-polityczny (reportaże z odwiedzin oficjeli, w tym pierwszy z 1923 r.; uroczystości państwowe, ze Świętem Morza na czele), wojskowy (częste informowanie o okrętach Marynarki Wojennej, a pod koniec lat 30. nawet tony mocarstwowe), gospodarczy (filmy prezentujące port rybacki i handlowy), jako portu pasażerskiego (Gdynia, jako okno na świat, liczne zdjęcia transatlantyków) oraz – choć w mniejszym wymiarze – jako miasta-kurortu (jachting, plaża w Orłowie itp.). Nie ma natomiast reportaży, które pokazywałyby trapiące miasto problemy (rozwarstwienie społeczne, ubóstwo itp.).

Tematyka społeczno-polityczna

Jeśli chodzi o tematykę polityczną, dominowała ona w latach 20. – gdy najwyższe władze zjeżdżały do Gdyni – i tuż przed II wojną. Już w 1923 r. powstał film Pobyt Pana Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej i prezesa rady ministrów oraz przedstawicieli rządu, sejmu i senatu w Gdyni. Wizyta odbyła się 29 kwietnia, na zdjęciach można zobaczyć (materiał zachował się Filmotece Narodowej Instytucie Audiowizualnym) wymienionych w tytule gości, przejazd prezydenta dorożką, scenę, w której kardynał Edmund Dalbor chrzci w porcie łódź rybacką, następnie uroczystość wkopania kamienia węgielnego pod dworzec kolejowy w Gdyni, Władysława Sikorskiego i Stanisława Wojciechowskiego stojących na nabrzeżu, „zagraniczne kontrtorpedowce (2 francuskie, angielski i estońskie) stojące na redzie, statek szkolny Lwów, kanonierki Piłsudski i Haller, 4 trawlery: Jaskółka, Mewa, Czajka i Rybitwa oraz 5 kontrtorpedowców: Kraków, Kujawiak, Ślązak, Podhalanin i Mazur” (M. Hendrykowska), pod dowództwem kmdr. Jerzego Świrskiego.      

Inne bardzo ważne wydarzenie zaprezentowano w filmie Marszałek Piłsudski w Gdyni (1928 r.). M. Hendrykowska tak opisywała jego treść: „Wizyta w Gdyni 1 – 2 lipca. Marszałek przyjechał na poświęcenie trzech statków pasażerskich: Wanda, Jadwiga, Hanka, które poświęcić miały córki Marszałka i córka Eugeniusza Kwiatkowskiego. Po uroczystościach Marszałek na parowcu Jadwiga zwiedział budujący się port w Gdyni, schodząc na ląd w porcie wojennym »gdzie nastąpił przegląd oddziałów i zacumowanych okrętów«”.

Tego samego roku zrealizowano film Pogrzeb Wojewody Pomorskiego śp. Generała Kazimierza Młodzianowskiego – propagatora budowy portu w Gdyni (1928 r. – przy czym Młodzianowski pochowany został na Powązkach w Warszawie).

Gdyńskie kino Czarodziejka zrealizowało w 1929 r. dwa reportaże: Uroczystość 3 Maja w Gdyni oraz Uroczystość Dziesięciolecia Niepodległości i uroczystość poświęcenia sztandaru Pracowników Pocztowych w Gdyni (1929 r., ze zdjęciami z 1928 r.).

Stosunkowo często prezentowano na ekranach święta i uroczystości państwowe, głównie Święto Morza (Święto morza, 1931 r.; Święto morza, 1932 r. - numer kroniki PAT poświęcony uroczystościom z dnia 31 lipca; Święto morza, 1933 r.).

W montażowym filmie z 1937 r. Polska 1914 – 1936 (inny tytuł 1914 – 1936) Franciszka Petersile i Juliusza Turbowicza zaprezentowano m.in. gospodarczy dorobek II RP, w tym zdjęcia z Gdyni. Najmocniej tematykę polityczną wyeksponował numer kroniki PAT [Polska Agencja Telegraficzna] pt. Od Bałtyku odepchnąć się nie damy (1938 r., reż. Jan Skarbek-Malczewski). Tytuł informuje zarówno o jego treści, jak i o formie – to film propagandowy, lektor w sposób zdecydowany i podniosły informuje, iż „nie ma [takiej] siły, która by mogła nas od morza odepchnąć”. Prezentując sport żeglarski mówi, że to „źródło mocy i tężyzny”. O ziemi pomorskiej zaś – nie bacząc na fakty - że „od wieków była nasza i będzie nią zawsze”. Z kolei „lud kaszubski w znojnej pracy rybackiej nie zapomina ani przez chwilę, że ojczyzną jego jest Polska”. Poczucie potęgi i siły skłania lektora do takich jeszcze słów: „Chcemy być silni na morzu, cały świat powinien wiedzieć, że naród polski pragnie rozszerzyć swój stan posiadania na morzu i za morzami” – czym ujawnia wyraźnie kolonialne ambicje państwa. Jednocześnie dojrzeć można w tym materiale pewne rysy burzące ekranowy wizerunek. Gdy lektor mów, że „chcemy być silni”, ujawni tym samym, że jeszcze nie jesteśmy. A ze zdania „posiadając tak cenną granicę morską musimy ją skutecznie zabezpieczyć, zbrojny na lądzie i w powietrzu, dozbrójmy Polskę na morzu” można wyciągnąć wniosek, że marynarka wojenna wciąż nie jest wystarczająco silna. Wiedząc dziś jak złudne były rojenia o mocarstwowej Polsce szczególnie symboliczne są ujęcia kaszubskich dzieci, które „płonącymi zachwytem oczyma patrzą na zbrojną moc swego kraju” – a w ręku trzymają wystrugane z drewna karabiny… Całość wieńczy znana pieśń Morze, nasze morze i w kontekście tego filmu szczególnie w pamięć zapada fraza „albo na dnie twoim lec” …

W politycznym kontekście należy umiejscowić również film zrealizowany w Wielkiej Brytanii w 1941 r. przez Eugeniusza Cęklaskiego This is Poland, prezentujący w pierwszej części (w oparciu o istniejący materiał z kronik i filmów dokumentalnych) Polskę przedwojenną – znalazło się też miejsce na informację o Gdyni, która z małej wioski stała się w krótkim czasie największym portem na Bałtyku.

Tematyka wojskowa

Duża grupę filmów stanowią te poświęcone marynarce wojennej: Polska Marynarka Wojskowa (1923 r., w treści: regaty morskie w Gdyni, kanonierka Komendant Piłsudski, kanonierka Gen. Haller, polska bandera nad Bałtykiem); Polska Marynarka Wojenna (1925 r.); Dzień polskiego marynarza (1927 r., reż Wiktor Biegański na zlecenie Ligi Morskiej i Rzecznej), Dzień marynarza polskiego (1928 reż., W. Biegański).

2 filmy powstały na zlecenie inż. E. Kwiatkowskiego (przy czym ten drugi wyraźnie kładł nacisk na sprawy wojskowe): Praca Polski na morzu (1928 r., reż. Czesław Nowocień – treść nieznana) oraz Nasza praca na morzu (1930 r.); o pokazie tego ostatniego pisano następująco: „Film składa się z fragmentów przedstawiających budowę portu w Gdyni, ruch statków handlowych i ćwiczenia marynarki wojennej. Osobna część przedstawia dzień marynarza polskiego na kanonierce Komendant Piłsudski. Wreszcie gwoździem programu były zdjęcia przedstawiające budowę i spuszczenie na wodę nowych jednostek polskiej marynarki wojennej. Kiedy kadłub wielkiej łodzi podwodnej Wilk zanurzył się na falach morza, sala zabrzmiała długo oklaskami. To samo powtórzyło się w momencie spuszczania na wodę kontrtorpedowca Burza”.

Kilka filmów zrealizowała autorska spółka Julian Ginsbert (reżyser) i zasłużony dla polskiego kina Jan Skarbek-Malczewski (zdjęcia): Dywizjon kontrtorpedowców (1934, reż J. Ginsbert), Łódź podwodna „Żbik” (inny tytuł: Polska marynarka wojenna. Łódź podwodna „Żbik”, 1934 r., reż. J. Ginsbert), ORP „Iskra” (1934 r., J. Ginsbert), Promocja na Bałtyku (1934 r., J. Ginsbert), Życie naszej łodzi podwodnej (1934 r., reż. J. Skarbek-Malczewski; przy czym nie wiadomo, czy w filmie znalazły się odniesienia do Gdyni). W prasie znaleźć można także informacje o 2 filmach, bez pewności, czy miały w sobie element gdyński (choć tytuły by na to wskazywały, zwłaszcza drugi): Wizyta ORP „Burza” w Anglii (1934 r.) i Strzelcy na lądzie, morzu i w powietrzu (1935 r.). Niezwykłym obrazem – niezwykłością prezentowanego wydarzenia – był film Wizyta okrętów wojennych ZSRR w Polsce (1934 r.). To temat kroniki PAT, który był wyświetlany także oddzielnie: „3 września 1934 roku do Gdyni przypłynęło kilka okrętów radzieckich: pancernik »Marat«, niszczyciele »Kalinin« i »Wołodarskij«. Wizyta okrętów radzieckich trwała do 8 września. Ich pobyt był kurtuazyjnym rewanżem za wizytę ORP »Burza« i ORP »Wicher« w Leningradzie w czerwcu 1934 r. Był to ostatni przed wybuchem wojny kontakt marynarki wojennej Polski i ZSRR” (M. Hendrykowska).

Czym bliżej wojny, tym więcej było ekranowej agitacji. Obraz Budujemy ścigacz. O naszych zadaniach i zamierzeniach na wodach Bałtyku (1939 r., reż. Witold Bredszanjder-Dunina) był filmem „o zasobach i portach polskiej floty wojennej, agitujący do składek na rzecz Funduszu Obrony Morskiej. Polskie ścigacze w polskiej flocie wojennej” (M. Hendrykowska).

Tematyka gospodarcza

Dużo więcej uwagi poświęciło polskie kino dokumentalne aspektom gospodarczym związanym z morzem. W numerach 5 i 6 z 1929 r. Tygodnik Filmowy Wytwórni R.P.-Film donosił m.in. o rozwoju portu w Gdyni przy wzrastającym eksporcie z Polski (nr 5) i prezentował okręty (nie wiadomo jakie), prezentując także port od strony morza (nr 6). 2 obrazy odnosiły się do drobnicowca Śląsk (Podróż statkiem polskim „Śląsk” do Tallina i Helsingforsu, 1932 r.; „Śląskiem” do Helsinek, 1932 r.).

O treści kolejnych 2 możemy wnioskować tylko z tytułów: Handel idzie za banderą (1934 r.) i Stocznia statków w porcie (1935 r.).

Bardzo interesujące są obrazy prezentujące polskie rybołówstwo: Polskie rybołówstwo morskie i Reportaż rybacki (skrócona wersja tego pierwszego) – oba z 1935 r., oba zrealizowane przez Franciszka Petersile. Najpierw zaprezentowano dawne życie rybaków – drewniane chaty, sieci, małe łodzie (tzw. pomeranki). Skontrastowano to z budową basenu rybackiego, budową drewnianych kutrów dalekomorskich oraz kutrów motorowych; zaprezentowano wyjście kutrów na Bałtyk, po drodze informując o suchych dokach, a następnie przedstawiono proces łowienia ryb (połów włókiem, następnie segregacja ryb).

Intrygujący jest także reportaż pt. Polskie połowy dalekomorskie, zrealizowany w 1938 r. przez Jerzego Stefanowskiego film promocyjny (prawdopodobnie na zlecenie firmy Mewa). Obraz zaczyna komentarz: „W ciągu ostatnich lat, Polska, starając się uniezależnić od importu ryb, a przede wszystkim śledzi, które rokrocznie pochłaniają dziesiątki milionów złotych, zorganizowała w Gdyni własny [port do] połowów”. A potem narrator przenosi widza do bazy polskiej w Heringen w Holandii, prezentując życie tej „przeniesionej z Gdyni” małej społeczności rybaków, dla której miasto nad Zatoką Gdańską jest upragnionym domem. Można się jedynie domyślać na podstawie tytułów, co było treścią filmów: Połowy zimowe (1936 r.) oraz Rybacy (1936 r., oba reż. F. Petersile i J. Turbowicz).

Na szczególną uwagę zasługuje film pt. Dwa porty z 1935 r. Zaczyna się napisem: „Film ten został zrealizowany przy współudziale i poparciu Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Przemysłu oraz Senatu Wolnego Miasta Gdańska”, potem zaś widzimy apoteozę: informacja o I wojnie światowej zmienia się w napis „Pax”, następnie w idylliczne zdjęcia pomorskich wsi, flisaków, żniwiarzy, a lektor puentuje tę sekwencję zdaniem o „narodzie polskim zasłuchanym w słowa wodza” (nie mówi się, jakiego), który rzucił się do pracy, aby nadrobić stracony czas niewoli. Potem pojawiają się zdjęcia portu w Gdańsku, a następnie w Gdyni (a tu przeładunek węgla: „Nowy port, który powstał w Gdyni posiada najnowocześniejsze urządzenia techniczne do załadunku węgla”). Podobnie jak w fabularnym Zewie morza z 1927 r. oba organizmy miejskie prezentowane są tak, jakby nie było państwowej granicy („Gdańsk i Gdynia to punkty docelowe dla transportu nie tylko z Polski, ale także państw ościennych”). Lektor z emfazą oznajmia, iż „wre praca w dwóch bratnich portach Polski” – brak jest natomiast jakichkolwiek akcentów niemieckich.

Podobne w treści były jeszcze 2 filmy. Polskie porty (1938 r.), to – według określenia Małgorzaty Hendrykowskiej - reportaż propagandowy. Treścią były „widoki portu w Gdyni i Gdańsku. Nabrzeże i nowoczesne urządzenia portowe, załadunek węgla na statki, transport drewna, transport zboża, nowoczesne chłodnie na artykuły spożywcze”.

Zbliżony tematycznie był także film Gdynia und Danzig (1939 r., reż. Witold Bilażewski, który prezentował „wolnocłowy obszar portu polskiego. Poprzez nowoczesne urządzenia dźwigowe ukazano prace przeładunkowe w portach Gdyni i Gdańska” (M. Hendrykowska). Dodajmy, że już w czasie wojny na zlecenie Biura Filmowego Ministerstwa Informacji i Dokumentacji Rządu RP w Londynie powstał film pt. Call of the Sea (1942 r., reż. Stefan Osiecki), który był poświęcony polskim marynarzom pływającym na statkach handlowych, a w treści wykorzystywał także zdjęcia archiwalne prezentujące przedwojenny rozwój Gdyni.

Port pasażerski

Wśród licznie powstających filmów dokumentalnych o Gdyni nie mogło oczywiście zabraknąć tych, które odnosiły się do portu pasażerskiego, tym bardziej że ilość transatlantyków szybko się zwiększała. Już tytuł filmu Otwarcie linii okrętowej Gdynia – Ameryka Południowa (inny: Odjazd [sic!] pierwszego okrętu z emigrantami do Ameryki, 1928 r.) informował o donośnym wydarzeniu („Otwarcie linii w połowie sierpnia 1928 roku było konsekwencją podpisania umowy między rządem polskim a Towarzystwem »Chargeurs Reunis«” – M. Hendrykowska).

Później w prasie pojawiają się takie tytuły jak: Wycieczka dziennikarzy statkiem z Gdyni do Kopenhagi (1930 r.), Morzem do Sztokholmu i Kopenhagi (1930 r., „Podróż na polskim statku »Gdynia« z portu gdyńskiego” - M. Hendrykowska), Podróż polskiej ekipy olimpijskiej statkiem „Pułaski” (1932 r.), Wycieczka statkiem „Kościuszko” do Londynu, Paryża i Amsterdamu (1932 r.), „Temidą II” w morze na Bornholm (1934 r., reż. J. Skarbek-Malczewski; Temida II była jachtem) oraz intrygująca Podróż parostatkiem z Warszawy do Gdyni (1932 r.).

Film „Polonią” do Nordkapu (1931 r.) był reportażem „z podróży w lipcu 1931 r. największego polskiego statku pasażersko-drobnicowego »Polonia« do Norwegii, na fiordy i do najbardziej wysuniętego na północ »punktu europejskiego« - Nordkapu, gdzie »Polonia« dotarła jako pierwszy statek pasażerski” (M. Hendrykowska).

Filmami promocyjnymi realizowanymi przez armatorów były zapewne dwa anglojęzyczne obrazy zrealizowane przez Gdynia-America Lines i Polskie Linie Morskie w Gdyni: A Flying visit to Poland (1934 r.) - w którym prezentowano różne miejsca w Polsce, w tym kapitanat portu w Gdyni - oraz A Polish Adventure (1934 r.; treści możemy się jedynie domyślać).

Pojawiły się też liczne reportaże z podróży naszych statków, zwłaszcza transatlantyku m/s „Piłsudski”: Z Triestu do Gdyni (inny tytuł: M/S „Piłsudski”. Z Triestu do Gdyni, 1935 r.), prezentujący podróż ze stoczni Monfalcone w Trieście do Gdyni; Z Adriatyku na Bałtyk (1935 r.); Pierwsza podróż M/S „Piłsudski” do Ameryki (1935 r.). Realizatorem tych 3 filmów był Karol Ford (z udziałem znanego operatora Jakuba Joniłowicza) i można się domyślać, ile satysfakcji dawała filmowcom realizacja tych obrazów.

J. Skarbek-Malczewski zarejestrował z kolei inicjalny rejs transatlantyku m/s „Batory” do Gdyni (Pierwszy rejs „Batorego”, 1936 r.). Intrygującym filmem był pewnie obraz Wisłą na spotkanie M/S Piłsudskiego (1935 r.), choćby dlatego, że był to obraz kolorowy (!), „wykorzystujący – jak pisała M. Hendrykowska - doświadczenia w tej dziedzinie braci Bohdana i Zbigniewa Szczepaników”, którzy byli także realizatorami obrazu.

Gdynia-kurort

Znane przysłowie mówi, iż „nie samym chlebem żyje człowiek”. Gdynia także nie była jedynie areną pracy, ale również czasu wolnego: odpoczynku, turystyki, sportu. Także i te aktywności zarejestrowały kamery. Już w 1923 r. powstały Regaty morskie w Gdyni, potem intrygujący tytułem film Podroż jachtem „Junak” z Gdyni do Calais i zwiedzanie Wystawy Kolonialnej w Paryżu (1931 r.) oraz inne: Sporty wodne (1935 r., reż. J. Skarbek-Malczewski), Harcerze na morzu (1937 r.), Jachting morski (1937 r.).

2 filmy były reportażami imprez masowych: Przez Polskę do morza (inny tytuł: Przez Wisłę do morza, 1933); była to „najgłośniejsza sportowa impreza wodna 1933 roku: spław Wisłą (w czerwcu i lipcu) pod hasłem »Przez Polskę do morza« (...) W Gdańsku uczestnicy spływu na »Darze Pomorza« i na holownikach popłynęli do Gdyni” (M. Hendrykowska).

2 lata później – Spływ kajakowy przez Polskę do morza (inny tytuł: Kajakiem ku polskiemu morzu , 1935 r.): „W roku 1934, po sukcesie spływu »Przez Polskę do morza« (...) Liga Morska i Kolonialna zorganizowała spływ do Gdyni pod hasłem »Cala Polska do morza«, w którym uczestniczyło 1400 osób. Jedną z grup biorącą udział w spływie byli kajakarze” (M. Hendrykowska). Dołączmy tutaj – choć to trochę z boku tematyki - Rejs „Daru Pomorza” do Sztokholmu (inny tytuł: Reportaż filmowy z podróży ćwiczebnej statku polskiej marynarki handlowej, 1938 r.) Tadeusza Kallwejta.

Szczególnie wartościowe – zarówno pod względem treści, jak i wykonania - były 2 obrazy: Szlakiem mew czy Gdynia-Orłowo (oba z 1938 r., oba w reż. Mieczysława Bil-Bilażewskiego). Podkreślały one walory miasta jako kurortu. Filmy zaświadczają, że gośćmi na Wybrzeżu – w tym w Gdyni - były gwiazdy ekranu i sceny. W obrazie Szlakiem mew lektor wita widza: „Na początek zwiedzimy Orłowo, łączące w sobie urok prymitywu z najnowszymi zdobyczami techniki kąpieliskowej i budowlanej”, a potem w lekko ironicznym komentarzu prezentuje Alicję Halamę, Mieczysława Mileckiego, Tola Mankiewiczówną, Ziutę Buczyńską - która tańczy na plaży – oraz „trędowatą”, czyli Elżbietę Barszczewską (bez makijażu!). W letnim Orłowie widzimy tłumy, orłowskie łazienki, ale także rzeźbiarzy piaskowych i wybory Miss Wybrzeża. A o zmierzchu – rejs statkiem Jadwiga.

Syntezy

Oddzielną kategorią są te dokumenty, które moglibyśmy określić jako syntezy. To filmy, które prezentują Gdynię wieloaspektowo. Przy czym w większości przypadków możemy jedynie domniemywać o tym syntetycznym ujęciu z tytułu filmu lub nazwiska realizatora. Mamy więc Gdynię (1928 r.) Leonarda Zawisławskiego, potem anonimową Gdynię z 1935 r.

Częste podejmowanie tematyki gdyńskiej oraz precyzyjne na ogół tytuły filmów J. Skarbka-Malczewskiego odnoszące się do wybranych zagadnień skłaniają do przypuszczeń, że pod tytułami Port w Gdyni (1935 r.) oraz To jest Gdynia (1935 r.) kryją się szersze, panoramiczne ujęcia tematu. Podobne ostrożne wnioski można wyciągnąć w odniesieniu do filmów, których autorami byli nie mniej zasłużeni dla tematyki F. Petersile i J. Turbowicz, autorzy dwóch obrazów z 1936 r. – Polska ma morzu oraz Wysiłek narodu.

Taką panoramiczność ujęcia sugeruje także tytuł Nasz port Gdynia (1939 r.), film kolejnego zasłużonego dla miasta realizatora, M. Bilażewskiego. Gdynia pojawia się także w filmie pt. Pomorze z 1931 r., prezentującym różne miasta i obiekty Pomorza Gdańskiego (inny tytuł: Miasta pomorskie: Gdynia, Grudziądz, Tczew). Znowu widzimy – w formule impresji - archiwalne zdjęcia budowanego portu (w tym wojennego), ale także molo kuracyjne i plaże w Śródmieściu, restaurację i kino Morskie Oko (Casino), restaurację Riviera, pocztę, kościół NMP Królowej Polski (tu jeszcze w budowie), magistrat, Dom Marynarza i pierwsze wille na Kamiennej Górze.

W filmie Zwiedzamy Gdynię (1936 r., reż. F. Petersile i J. Turbowicz) zrealizowanym przez Instytut Filmowy Polskiej Agencji Telegraficznej (na zlecenie Lig Morskiej i Kolonialnej) lektor informuje widza, iż „Dworzec Morski i Magazyn Tranzytowy obsługują dalekomorski ruch pasażerski i towarowy”. Widzimy zdjęcia archiwalne, prezentujące Gdynię od gołego brzegu do basenów portowych i nabrzeży (Nabrzeże Kwiatkowskiego i Nabrzeże Indyjskie im. Piłsudskiego), magazyny, składy drewna, jego załadunek (bawełny, skóry), olejarnię firmy UNION, łuszczarnię ryżu, największą chłodnię w Europie (magazynującą masło, jaja i bekon) i Cukroport. Widzimy także molo rybackie, węglowe i gdyńską stocznię. A potem ulice Gdyni, głównie okolice ul. Świętojańskiej.

Ostatnią grupę filmów określmy słowem „varia”. To albo – jak można sądzić z tytułów lub prasowego opisu – impresje krajoznawcze: Widoki ujścia Wisły, Gdyni, Gdańska, Wilna  (1929 r.), Na wybrzeżu białoskrzydlatych mew (1930 r.; przy czym nie ma pewności, że Gdynia pojawia się w tym filmie, choć opis nieśmiało to sugeruje, bowiem to obraz „ilustrujący widok portu nad polskim morzem, typy ludu pomorskiego i jego zwyczaje, prace na okręcie i piękno morza” (M. Hendrykowska); albo filmy, których tytuły są zbyt wieloznaczne, by przyporządkować film do jakiejś kategorii, zresztą bez pewności, że Gdynia się w nich pojawia (W sztormie na Bałtyku, 1934 r.; Pod polską banderą, 1931 r.; Do ojczystego portu, 1937 r.).

Wrzesień 1939 r.

II Rzeczpospolita była nieprzygotowana nie tylko do odparcia niemieckiej i sowieckiej agresji. Także polskie kino nie było przygotowane do inwazji. W związku z tym nie ma generalnie polskich materiałów dokumentalnych (o filmach już nie mówiąc) prezentujących działania wojenne. Dlatego też o ataku na Westerplatte wiemy z kronik filmowych lub materiałów dokumentalistów Kriegsmarine czy Luftwaffe. Nie inaczej jest w przypadku Gdyni – zdobycie miasta zarejestrowały kamery hitlerowskie. Były to przede wszystkim materiał kroniki filmowej UFA Tonwoche nr 473 z 27.09.1939 r. Najpierw widzimy zatarasowane przez zatopione statki przejście wodne do portu – lektor informuje, że w ten sposób Polacy chcieli powstrzymać niemiecką marynarkę. Następnie mówi o tym, iż jeden z oddziałów polskiego wojska zajął „beznadziejną” pozycję obronną w Gdyni, która już znajdowała się w rękach niemieckich – chodziło oczywiście o Oksywie bronione przez płk Stanisława Dąbka. Widzimy jego ostrzał zarówno z lądu, jak i z dział pancernika Schleswig-Holstein.

Druga część tematu kroniki UFA informuje o „niespodziewanym” przyjeździe do miasta Adolfa Hitlera (19.09.1939 r.); oglądamy przejazd jego limuzyny ul. Świętojańską (obok Bazyliki pw. NMP Królowej Polski), potem ul. Portową (przed legendarnym dębem zawieszono transparent z nazwą Gotenhafen), a następnie dzisiejszą ulicą Tadeusza Wendy do portu. Lektor puentuje materiał słowami: „Sen Polaków o morskiej potędze skończył się, reszta ich floty leży zniszczona w porcie”.

Ten sam materiał wykorzystano także w 2 dokumentalnych filmach propagandowych: Danziger Bucht wieder deutsch (1939 r.) oraz Der Feldzug in Polen (1940 r.). W tym pierwszym dodano mapę wskazującą na kierunek ostrzału Oksywia z dział Schleswiga-Holsteina, w tym drugim zaś oglądamy także zdjęcia uliczne: oddziały niemieckie maszerujące ul. Świętojańską, fotografię umocnień, cywilów przypatrujących się intruzom, odezwę zawieszoną na płocie Do braci Polaków („Gdyni bronić będziemy do ostatniego tchu…”),  i wychodzących z budynku, ukrywających się w cywilnych ubraniach – jak mówi lektor – obrońców Gdyni.  

autor: Krzysztof Kornacki (2025 r.)