Francuzy
Potoczna nazwa 5 masowców, od których rozpoczął się prawdziwy rozwój Polskiej Marynarki Handlowej. Zbudowane w stoczni francuskiej Chantiers Navais Francais Blainville/Caen na początku 1926 r., zakupione zostały przez Żeglugę Polską w listopadzie 1926 r. Nadano im nazwy polskich miast: Wilno, Kraków, Katowice, Poznań, Toruń. Najwcześniej wycofano z eksploatacji Wilno (1958 r.), najpóźniej Poznań (1975 r.). Jedynym Francuzem, który zatonął, były Katowice.
-
Port w Gdyni, statki handlowe Żeglugi Polskiej, tzw. Francuzy.
-
Statki handlowe Żeglugi Polskiej - Francuzy - w porcie gdyńskim.
Historia
Potoczna nazwa masowców zbudowanych w 1926 r. we Francji, zakupionych przez Żeglugę Polską. Nazwano je: Wilno, Kraków, Katowice, Poznań, Toruń.
Wilnem dowodził kpt. Mamert Stankiewicz z rosyjskiej floty wojennej, Poznaniem – kpt. Stanisław Łabędzki ze służby handlowej rosyjskiej i bułgarskiej, Toruniem – kpt. Adolf Münzel z floty austriackiej, Krakowem – kpt. Wacław Niewiarowicz z Morza Czarnego, Katowicami – kmdr Tadeusz Bramiński z niemieckiej floty wojennej.
Lata przedwojenne
Jako pierwszy wpłynął do Gdyni masowiec Wilno. 4.01.1927 r. zacumował przy nabrzeżu mola Węglowego. Molo nie było jeszcze wykończone, nabrzeża stały puste, chociaż doprowadzono już do nich tor kolejowy.
„Gdy statek przycumował, zebrała się koło niego grupa ludzi, przeważnie robotników, i zaintonowała »Jeszcze Polska nie zginęła«. Niewiele rzeczy zrobiło na mnie takie głębokie wrażenie. Zdawało mi się, że ludzie czuli instynktownie, że z przyjściem tego skromnego statku rozpoczyna się nowa stronica z historii Polski” – relacjonował dyrektor Żeglugi Polskiej, Julian Rummel.
Kraków był pierwszym polskim statkiem w Kanale Sueskim (w 1930 r. zawinął do Dżiddy na Morzu Czerwonym pod dowództwem kpt. W. Niewiarowicza).
II wojna światowa
Wybuch wojny zastał Francuzy – z jednym wyjątkiem – w obcych portach. Katowice znajdowały się w Genui, Kraków – w morzu (2.09.1939 r. zawinął do Antwerpii), Poznań stał pod załadunkiem w Lulea, a Wilno – w Göteborgu. Udało im się przedrzeć do Wielkiej Brytanii.
Po upadku Francji Katowice i Poznań uczestniczyły w ewakuacji; zaś w połowie czerwca 1940 r. kolonialne władze francuskie omal nie przechwyciły Wilna w porcie Sfax, jednak kpt. K. Lipskiemu udało się wymknąć. Kraków omal nie podzielił losu Wilna – upozorowanie braku paliwa umożliwiło kpt. Rościsławowi Choynowskiemu zawinąć do Gibraltaru, a zaaranżowanie aresztowania statku przez władze brytyjskie pozwoliło wyrwać go z rąk kapitulującej Francji.
W czasie wojny statki te pływały głównie po Morzu Północnym i brały udział w inwazji na Normandię.
Lata powojenne
Wobec uznania przez Wielką Brytanię Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej załogi Krakowa i Poznania zeszły ze statków.
Kraków 4.09.1945 r. ponownie został objęty przez polską załogę i 21.09.1945 r. kpt. Bolesław Mikszta wprowadził go do Gdyni jako pierwszy po II wojnie polski statek – w gali flagowej (tak samo jak w 1927 r.). Po reorganizacji Polskiej Marynarki Handlowej statek 1.01.1951 r. przeszedł do nowo powstałej Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie. 1.01.1959 r. wycofano go z czynnej służby i przekazano Zarządowi Portu w Szczecinie jako pływający magazyn MP-ZPS-1, a w 1964 r. pocięto na złom.
Poznań 28.06.1945 r. opuszczony przez polską załogę w Londynie, obsadzony i używany był przez Anglików. 31.10.1945 r. ponownie obsadzony przez Polaków, 22.12.1945 r. powrócił do Gdyni i najdłużej z Francuzów, bo do 1962 r., pływał do bałtyckich portów Skandynawii. Po wycofaniu z eksploatacji przez ponad 10 lat służył jeszcze jako szczeciński magazyn pływający MP-ZPS-3. W 1975 r. pocięto go na złom.
Katowice wróciły 28.09.1945 r. Był to jedyny z Francuzów, który zatonął – 1.03.1949 r. w sztormie, po pęknięciu kadłuba, osiadł na mieliźnie wyspy Terschelling na Morzu Północnym i został przełamany na pół (na szczęście nikt nie zginął).
Wilno wróciło do kraju 4.02.1946 r. W 1949 r. zmieniono mu nazwę na Wieluń (poprzednia brzmiała niepolitycznie), 7.10.1958 r., po 31 pracowitych latach, został zezłomowany.
Toruń zatopiony w porcie gdyńskim
Toruń był jedynym dużym polskim statkiem, który pozostał w Gdyni we wrześniu 1939 r. Obrońcy miasta zatopili go, blokując wejście do portu. Niemcy już w grudniu 1939 r. podnieśli wrak i wcielili do służby, zmieniając mu nazwę na Hannes Freymann. W 1944 r. alianckie samoloty posłały Freymanna na dno w fiordzie Norwegii. Niemcy kolejny raz podnieśli go i po prowizorycznym uszczelnieniu przeholowali do bazy w Kilonii.
Po wojnie został odremontowany i jako Toruń wrócił 21.07.1946 r. do kraju. Po kasacji w grudniu 1960 r. używany był nadal jako magazyn pływający MP-ZPGda-20 w Gdańsku, a w 1965 r. został pocięty na złom.
autor: Marek Twardowski (2006 r.)








