Gierdziejewski Wacław
Gierdziejewski Wacław (1890-1939) – inżynier, członek Rady Głównej Ligi Morskiej i Kolonialnej, prezes Ligi w Gdyni; zamordowany w Piaśnicy.
1890-1920
Urodził się 10.10.1890 r. w Kutaisie na Kaukazie, ojciec był aptekarzem, a matka nauczycielką muzyki. Wychował się w Poti nad Morzem Czarnym. Po ukończeniu szkoły średniej w Tyflisie (Tbilisi) wstąpił na wydział okrętowy politechniki w Petersburgu, który ukończył w czasie I wojny światowej, otrzymując dyplom inżyniera budowy maszyn okrętowych. Po wybuchu rewolucji przedostał się na południe Rosji, tam pływał na statkach floty czarnomorskiej jako mechanik. Wypłynął z Rosji na statku należącym do armatora francuskiego, zszedł z niego w Marsylii i drogą lądową przedostał się do Polski. Zgłosił się do dowództwa Marynarki Wojennej i otrzymał przydział do Pucka, gdzie była skromna baza równie skromnych pierwszych polskich okrętów.
1921-1939
W latach 1921-1922 pływał jako oficer mechanik na ORP Kaszub. Po przejściu do rezerwy pracował w Ostrowcu Świętokrzyskim w Spółce Akcyjnej Wielkich Pieców. Stworzył tam prężne koło Ligi Morskiej i Rzecznej. W 1933 r. przeniósł się do Gdyni. Prowadził biuro przedstawicielskie Zakładów Ostrowieckich oraz innych fabryk przemysłu ciężkiego. Włączył się w prace gdyńskiego oddziału Ligi Morskiej i Kolonialnej (taką nazwę Liga przyjęła w 1931 r.). Był prezesem Jacht Klubu Gryf, współzałożycielem i zastępcą prezesa Stowarzyszenia Techników Okrętowych Polskich oraz honorowym członkiem Stowarzyszenia Polskich Studentów Okrętowców Politechniki Gdańskiej Korab. Członek-założyciel Rotary Club Gdynia w 1934 r. Za zasługi morskie został odznaczony m.in. orderem szwedzkim.
II wojna światowa
W drugiej połowie sierpnia 1939 r. odwiózł rodzinę do krewnych w Grodnie, a sam po ogłoszeniu mobilizacji wrócił do Gdyni i stawił się do dyspozycji władz, mimo że nie podlegał mobilizacji. Po kapitulacji miasta aresztowany przez Gestapo, zamordowany w pierwszej masowej egzekucji w Piaśnicy. W 1946 r. jego ciało rozpoznały żona i córka. Kilka dni później wraz z 30 zakładnikami gdyńskimi został uroczyście pochowany na cmentarzu Żołnierzy Polskich w Redłowie.
W 1987 r. jedną z ulic w Wiczlinie nazwano jego imieniem.
autorka: Małgorzata Sokołowska (2006 r.)






