Katastrofa gdyńska

Z Gdynia w sieci

Wybuch gazu 8.10.1931 r. zniszczył część budynku przy al. Marszałka Piłsudskiego 50. Zginęło 12 osób. Pogrzeb sfinansowano ze środków publicznych. Podczas procesu sądowego za winną tragedii uznano firmę Gazolina odpowiedzialną za montaż instalacji gazowej w budynku.

Eksplozja gazu

Dnia 8.10.1931 r. o godz. 18.50 Gdynią wstrząsnęła potężna eksplozja. Wstępne dochodzenie wykazało, że przyczyną było ulatnianie i gromadzenie się gazu z nieszczelnie ułożonych przewodów w piwnicy jednego z budynków należących do ZUPU [Zakład Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych] przy al. Marszałka Piłsudskiego 50.

Pierwszej pomocy rannym udzielili pracownicy Komisariatu Rządu, wkrótce włączyły się miejskie drużyny robotnicze oraz kompania Marynarki Wojennej, która przybyła holownikiem z Oksywia. Akcją ratowniczą, która trwała 4 dni, kierował wice komisarz Bederski. Spod gruzów wydobyto ciała 12 ofiar śmiertelnych (w tym 2 półrocznych chłopców: Jerzego Olgebrandta i Jerzego Drozdowskiego). Jeden z gdyńskich architektów – Adolf Berezowski – w wyniku wybuchu stracił matkę, żonę i córkę, zaś jego 10-letni syn Jerzy odniósł ciężkie obrażenia.

Wstępnie straty materialne oszacowano na ok. 500 tys. zł. Wskutek eksplozji runął cały narożnik pierwszego budynku ZUPU. Zniszczeniu uległa prawa ściana na długości ok. 60 m, w podwórzu zaś powstała wyrwa o średnicy ok. 25 m. Odłamki wybitych szyb można było znaleźć w odległości 200 m od budynku. Całkowitemu lub poważnemu zniszczeniu uległo ok. 20 lokali, m.in. mieszkanie kapitana transatlantyku s/s Polonia Mamerta Stankiewicza.

W dniu 10.10.1931 r. aresztowano inż. Ignacego Wieleżyńskiego – dyrektora głównego firmy Gazolina, inż. Mariana Mogielnickiego – kierownika technicznego robót gazowych – pod zarzutem niedbalstwa w montażu oraz Franciszka Barańskiego – montera gazowego. Śledztwo prowadzili sędzia śledczy Karaszewicz i podprokurator Szulc z Sądu Okręgowego w Wejherowie. Policja aresztowała również Czesława Janickiego, który pod pozorem niesienia pomocy ofiarom wypadku ukradł z rumowiska kołdrę wartości 15 zł.

Wstępne dochodzenie wykazało jednoznacznie, że budynek ZUPU nie miał uchybień konstrukcyjnych, więc winę za tragedię ponosiła Gazolina. W dzień wybuchu przeprowadzano próby związane z napuszczeniem do sieci pod ciśnieniem 1,5 atm powietrza zmieszanego z gazolem – produktem łatwo zapalnym. Mieszanka ta wydostała się przez odkręcony zawór i zebrała w piwnicy budynku, tworząc zbiornik z gazem. W niewyjaśnionych okolicznościach doszło do eksplozji. 15.10.1931 r. przed Wydziałem Cywilnym Sądu Okręgowego w Gdyni rozpoczął się proces cywilny ZUPU przeciwko Gazolinie o odszkodowanie.

W procesie udowodniono, że wybuch był wynikiem szeregu zaniedbań ze strony Gazoliny. Wyrok ogłoszono w prasie 20.10.1931 r. Sąd założył areszt rzeczowy na całym majątku Gazoliny o wartości 200 tys. zł.

Pogrzeb osób zabitych podczas eksplozji odbył się 18.10.1931 r. na koszt publiczny. Kondukt żałobny prowadził biskup chełmiński Stanisław Okoniewski. Podczas ceremonii śpiewał chór Symfonia pod batutą Władysława Kirsteina.

Dziś po wybuchu pozostał ślad w postaci dziwnego wycięcia w pierwszym budynku przy al. Marszałka Piłsudskiego 50; inicjatywa upamiętnienia ofiar nie doczekała się spełnienia.

autor: Piotr Semków (2006 r.)