Dar Pomorza – zwierzęta
-
Wielki żółw na pokładzie – rejs Daru Pomorza dookoła świata.
-
Albatros na pokładzie Daru Pomorza, rejs dookoła świata, Hawaje.
-
Dar Pomorza. Rejs wokół przylądka Horn, Konstanty Kot Kowalski z legwanem.
-
Załoga Daru Pomorza i albatros.
-
Kocięta na obudowie steru Daru Pomorza.
-
Marynarz kąpiący pelikana, rejs Daru Pomorza dookoła świata
-
Pelikan na pokładzie Daru Pomorza w towarzystwie kpt. Konstantego Maciejewicza i oficerów, Hawaje.
-
Pies Miś wybijający „szklanki” na pokładzie Daru Pomorza
-
Goście rejsu dookoła świata: Flamingo (tak załoga nazwała flaminga) w towarzystwie pelikana spaceruje po pokładzie głównym.
Na żaglowcu, podczas wielu lat jego eksploatacji, przebywały różne zwierzęta, zarówno przynoszone przez załogę, jak i przekazywane w darze dla ogrodu zoologicznego w Polsce.
W kwietniu 1934 r. w Lobito (Angola) Polonia przekazała do ZOO w Warszawie panterę, a 10 grudnia od ludności Wysp Galapagos (Ocean Spokojny) komendant otrzymał małpę, 9 żółwi, 2 pelikany i kraba. Podczas późniejszych podróży na statku były: niedźwiedź Misiek, szop pracz (podczas podróży do Brazylii), wąż boa dusiciel (od Polonii w Belem-Para w Brazylii), papuga ara i małpa Filip.
W 1946 r. załoga przyniosła podczas postoju w Marsylii (26-30 sierpnia) i Portsmouth (24 września - 1 października) koty - Walewska, Blacky, Buc i Peggy. Zwłaszcza kotka Walewska była przez kilka lat ulubienicą załogi, zapewniając wiele atrakcji. Jej potomstwo było w portach Włoch, Afryki, Kanady w Europie-Francji i Hiszpanii.
W latach 1963-1976 znaną „osobistością” był porucznik Misio – pies bezrasowiec o wyglądzie fundlanda wodołaza. Został przyniesiony przez Henryka Netzla – instruktora, a jego głównym opiekunem był Józef Ciesielski – elektryk, przy aprobacie st. oficera Józefa Kwiatkowskiego i życzliwości kmdt Kazimierza Jurkiewicza. Przez długi psi żywot dawał wiele radości załodze, słuchaczom Państwowej Szkoły Morskiej i studentom Wyższej Szkoły Morskiej. Uczestniczył w życiu statku, szczególnie lubił obserwować stawianie żagli, alarmy i przejazd motorówką. W prasie został uwieczniony w marynarskiej bluzie z kołnierzem i czapce. W 1976 r., schorowany, nie popłynął do USA i został oddany do gdyńskiego Ciapkowa. W „Morzu” i prasie codziennej Trójmiasta ukazały się jego zdjęcie i nekrolog. W późniejszych latach na statkach WSM i AM zwierzęta nie były nieformalnymi członkami załogi.
autor: Witold Parteka (2006 r.)















