Boża Zatoczka
Tak miejscowa ludność nazywała małą zatokę między Kępą Oksywską a Kamienną Górą na długo przed wskazaniem jej przez inż. Tadeusza Wendę jako miejsca szczególnie dogodnego dla budowy portu morskiego. Jeden z „odkrywców” Gdyni, Adolf Nowaczyński, tak opisywał „Bożą Zatoczkę przy wsi Gdingen” w lipcu 1911 r.:
„Cichszej miejscowości chyba nie było wówczas na całej kuli ziemskiej. Po zoppockiej Sodomie odkryta Arkadia pasterska i patriarchalna. Wieś miała porozrzucanych w szerokim kręgu czy zasięgu kilkadziesiąt »checz«, gdzieniegdzie małych domków z większą skupiną pod Lasem Panieńskim i z drugą od Kurhausu na prawo. Motywy pejzażowe zgoła Ruysdaëlowskie z fragmentami z Lancreta i Poussina. Może Normandia, a może Bretania? Od strony morza precyzyjnie skomponowany amfiteatr z wysokimi borami i w głębi za gościńcem chylońskim z lasami witomińskim i redłowskim. Z lewej pogórze Steinbergu, wówczas urwista pierzeja z osypiskiem ku morzu, cała zalesiona chłopięcymi drzewkami. [...] Z prawej amfiteatr Bożej Zatoczki zamykał Oxhöft z kościółkiem i cmentarzem rybackim.”
Zatoczka miała czyste, piaszczyste dno, a woda osłonięta naturalnym falochronem Półwyspu Helskiego była spokojna i przejrzysta. Kiedy rozpoczęto budowę portu, zatoczka znikła, a brzeg został zabudowany. Ocalał tylko fragment dawnej plaży przy wejściu do portu wewnętrznego od strony Oksywia oraz drugi, wciśnięty między falochron basenu Żeglarskiego i bulwar Nadmorski.
autorka: Małgorzata Sokołowska (2006 r.)






