Drzymały ulica

Z Gdynia w sieci

Przedwojenna nazwa ulicy na Grabówku, upamiętniająca Michała Wojciecha Drzymałę (1857-1937) – poznańskiego chłopa, który był symbolem walki z germanizacyjnym uciskiem.

Historia patrona ulicy

Miały z tym poznańskim chłopcem problemy władze pruskie, mamy i my. W Gdańsku i Sopocie Drzymała ma na imię Michał, a w Gdyni – Wojciech. Ale nie tylko z imieniem jest problem, także z samą osobą: bohater świadomy czy przypadkowy? Utrzymywał się głównie ze sprzedaży piasku, mając na własność konia i furmankę. Razem z żoną pracował też jako robotnik najemny w różnych folwarkach. Nigdzie długo miejsca nie zagrzał i nawet jego apologeci przyznają, że lubił zaglądać do butelki i nie należał do osób specjalnie pracowitych (nie z lenistwa – dodają, tylko z powodu ruptury, czyli przepukliny, a bóle łagodził gorzałką). W wieku 47 lat miał szansę ustatkować się, kupił bowiem na spłaty od Richarda Neldnera 2-hektarową parcelę.

Na mocy antypolskiej ustawy nie otrzymał jednak zezwolenia na budowę domu – i wówczas to R. Neldner, widząc stojące nieopodal porzucone wozy cyrkowe, poddał Michałowi Drzymale myśl, by – na złość władzy junkierskiej – zamieszkał w jednym z nich. Tym to wozem wjechał M. Drzymała do historii. W starym mieszkał do 1908 r., a potem w nowym, ufundowanym przez społeczeństwo polskie – gdyż sprawa stała się głośna na świecie. Po 5 latach przepychanek z władzami został z domu na kółkach wyeksmitowany na podstawie... przepisów budowlanych: zamiast wymaganych 2,50 m wysokości miał jego wóz 2,26 m. W wolnej Polsce, w 1927 r., otrzymał od rządu 15-hektarowe gospodarstwo w Grabównie i dożywotnią rentę. Zmarł w wieku 80 lat, pochowany został z honorami na koszt państwa. W Gdyni chodziły do szkoły (Szkoła Podstawowa nr 14), wnuczki Michała Wojciecha Drzymały.

autorka: Małgorzata Sokołowska (2006 r.)