Obrona Gdyni i Kępy Oksywskiej

Z Gdynia w sieci

Obrona Gdyni przez oddziały Lądowej Obrony Wybrzeża stanowi jedną z najwspanialszych kart z dziejów walk w obronie Polski we wrześniu 1939 r. W okresie 14-19 września Lądowa Obrona Wybrzeża stoczyła 29 walk, niezależnie od sześciu dni trwania w ogniu z powietrza, lądu i morza. Podczas tych walk 14 razy walczył batalion przeciwko pułkowi, 10 razy batalion przeciwko batalio­nowi, raz kompania przeciwko batalionowi, trzy razy batalion przeciw przewadze i raz pluton dowództwa przeciwko batalionowi. Podczas 19 dni walk Lądowa Obrona Wybrzeża pod Warszkowem, Wejherowem, w Redzie, Białej Rzece, Rumii, Zagórzu, pod Kamieniem, Szemudem, Sopieszynem, Łężycami, Wiczlinem, Witominem, Redłowem i wielu innymi miejscowościami stoczyła co najmniej 110 walk. Podobnego wysiłku nie dokonała żadna z polskich dywizji podczas obrony Polski we wrześniu 1939 r.

Gdynia zbudowana została w niełatwych warunkach przez jedno pokolenie ludzi, którzy przybyli z całego kraju, wiążąc z nią swe losy. Była również morską bazą wojenną. Stanowiła powód do dumy całej Polski. We wrześniu 1939 r. broniona była niezwykle uporczywie, w skali operacyjnej i taktycznej. Do walki zaangażowali się czynnie jej mieszkańcy. Z braku karabinów niektórzy otrzymali kosy i bagnety osadzone na drzewcach.

Teren walki, znaczenie strategiczne i polityczne

Wraz z budową Gdyni powstał problem zapewnienia jej bezpieczeństwa, bo Wybrzeże przyznane Polsce przez traktat wersalski było niewielkim skrawkiem. Pomijając Półwysep Helski, miało 72 km długości i rozciągało się od ujścia Piaśnicy (granica z Niemcami) do folwarku Kolibki (granica z Wolnym Miastem Gdańskiem). Długość morskiej granicy stanowiła tylko ok. 2% granicy państwa. Wąski pas Pomorza pomiędzy Rzeszą Niemiecką i Prusami Wschodnimi, często określany „korytarzem pomorskim”, stanowił północną część województwa pomorskiego.

Walki LOW [Lądowa Obrona Wybrzeża] rozegrały się na jego części nadmorskiej, w powiatach morskim i kartuskim. Była to najwęższa część Pomorza o szerokości ok. 40 km i długości ok. 75 km. Z uwagi na łatwość odcięcia wojsk broniących Pomorza od sił głównych oraz możliwość zablokowania przez Niemców Zatoki Gdań­skiej od strony morza położenie strategiczne Wybrzeża było trudne. Dlatego obie walczące strony uznały ten obszar za strategicznie martwy, co wykluczało użycie wojsk pierwszorzutowych. Jednocześnie był on ważny dla obu stron ze względów prestiżowo-politycznych. Nie mogły, nawet czasowo, zrezygnować z utrzymania ani zdobycia ośrodków o małym znaczeniu operacyjnym, ale doniosłym znaczeniu politycznym. Dla Polski takie znaczenie miała Gdynia, a dla Niemców – Gdańsk. Dlatego władze polskie nakazały bronić Wybrzeża, ale stosunkowo ma­łymi siłami lądowymi i morskimi. Dowództwo niemieckie wydzieliło do działań na Wybrzeżu i w Zatoce Gdańskiej też tylko część floty i drugo­rzędne siły lądowe.

Cel walki

Kadm. Józef Unrug – dowódca floty, który w wojennej organizacji jako dowódca Obrony Wybrzeża (równorzędny dowódcy armii) bezpośrednio podlegał naczelnemu wodzowi – w zakresie obrony Wybrzeża od strony lądu otrzymał następujące zadania: bronić Helu jako zasadniczej bazy morskiej; bronić rejonu Gdyni w taki sposób, aby nie dopuścić do jego zaskoczenia; umożliwić mobilizację floty oraz przetransportowanie jej wyposażenia z Gdyni na Hel; jak najdłużej uniemożliwić nieprzyjacielowi korzystanie z szosy i linii kolejowej Wejherowo–Gdynia; jak najdłużej nie dopuszczać do umieszczenia niemieckiej artylerii dalekonośnej w rejon Oksywia, uniemożliwiając w ten sposób artyleryjski ostrzał Helu; na pozostałej części przedpola utrudnić ruchy nieprzyjaciela przy pomocy zniszczeń.

Podział zadań

Dowódca floty miał kierować morską i lądową obroną Wybrzeża oraz dowodzić dywizjonami floty, które miały wykonywać zasadnicze zadania operacyjne. Spośród dowódców, którzy bezpośrednio mu podlegali, najbardziej istotną rolę odgrywać mieli: dowódca MOW [Morskiej Obrony Wybrzeża] i dowódca LOW. LOW, wyodrębniona 10.07.1939 r. po podziale Dowództwa Obrony Wybrzeża Morskiego, objęła zasięgiem obszar województwa pomorskiego na północ od Kartuz. Dowództwu LOW podporządkowano całość sił lądowych znajdujących się na tym obszarze, z wyjątkiem załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte i oddziałów broniących Półwyspu Helskiego.

23.07.1939 r. na dowódcę MBON [Morska Brygada Obrony Narodowej], z jednoczesnym pełnieniem obowiązków dowódcy LOW, wyznaczony został płk Stanisław Dąbek. Skupił się on na dowodzeniu LOW, a dowództwo MBON powierzył swemu zastępcy ppłk Stanisławowi Brodowskiemu. Plan LOW zakładał postawienie oporu wojskom niemieckim na pozycjach obronnych od Jeziora Żarnowieckiego po Wejherowo i od Szemudu po Kolibki. Istniały tam tylko umocnienia typu polowego ze schronami drewnianymi.

Polskie i niemieckie siły zbrojne

Rzeczywiste siły LOW stanowiły dwa 2-batalionowe morskie pułki strzelców, trzy rezerwowe bataliony strzelców, cztery bataliony Obrony Narodowej oraz dywizjon artylerii. Pełne uzbrojenie miały morskie pułki strzelców. Natomiast bataliony rezerwowe uzbrojone były we francuską broń ręczną i stare niemieckie ciężkie karabiny maszynowe. Z batalionów Obrony Narodowej tylko dwa miały niewielkie braki w uzbrojeniu, w pozostałych były one duże. Łącznie siły LOW stanowiło 12 batalionów, czyli ok. 15 tys. żołnierzy, co odpowiadało rezerwowej dywizji piechoty o dużych brakach w uzbrojeniu i swoistej organizacji wewnętrznej. Czas trwania obrony został określony na 9 dni. Plan przewidywał 6 dni obro­ny stałej na Kępie Oksywskiej oraz 3 dni walk na przedpolach Gdyni.

Porównanie stanu uzbrojenia oddziałów polskich i niemieckich

Uzbrojenie Siły
polskie niemieckie
Ręczne i lekkie karabiny maszynowe 266 1132
Ciężkie karabiny maszynowe 187 414
Najcięższe karabiny maszynowe 5 -
Granatniki 46 mm 18 18
Moździerze 81 mm 16 96
Działa przeciwpancerne 37 mm 8 144
Działa morskie 37 mm 9 -
Działa piechoty 75 mm - 50
Działa przeciwlotnicze 20 mm - 20
Działa przeciwlotnicze 75 mm 8 -
Działa 100 mm 2 -
Działa 75 mm i 76 mm 13 -
Działa 105 mm 4 60
Haubice 150 mm - 12

Do złamania oporu oddziałów polskich na Wybrzeżu i opanowania portów wydzielone zostały dwa zgrupowania wojsk niemieckich odpowiadające sile improwizowanego korpusu piechoty. Jedno z nich, liczące ok. 27 tys. żołnierzy, skoncentrowane zostało w rejonie Bytowa i Lęborka.

Tworzyły je jednostki tzw. 1. Odcinka Ochrony Pogranicza. Był to korpus dowodzony przez gen. Leonharda Kaupischa. Trzon jego sił stanowiła 207. Dywizja Piechoty gen. mjr. Karla von Tiedemanna w składzie trzech pułków piechoty, pułku artylerii lekkiej oraz batalionów: przeciwpancernego, rozpoznawczego i saperów. Tylko ta dywizja, licząca 17,9 tys. żołnierzy, była silniejszym związkiem taktycznym niż LOW. Ponadto do zgrupowania L. Kaupischa włączono 32. i 34. Pułk Straży Granicznej, pułk kawalerii, dwa bataliony piechoty, dwa dywizjony artylerii ciężkiej i mniejsze pododdziały.

Drugie zgrupowanie, o stanie osobowym ok. 12 tys. żołnierzy, zostało zorganizowane na terenie Wolnego Miasta Gdańska. Była to brygada gen. mjr. Friedricha Eberhardta. Jej trzonem były dwa pułki policji oraz zmotoryzowany oddział piechoty SS. Prócz tego do działań na polskim Wybrzeżu mogły być wyznaczone całe dywizjony, a nawet pułki niemieckiego lotnictwa bombowego i myśliwskiego, które dysponowało lotniskami położonymi w niewielkich odległościach od Gdyni. Podobnie wyglądała sytuacja na morzu.

Oddziały LOW rozmieszczono następująco: na południe od Jeziora Żarnowieckiego bronił się 5. Batalion Obrony Narodowej, w rejonie Wejherowa – 1. Morski Pułk Strzelców, na południowy zachód od Szemudu – 1. Batalion Obrony Narodowej, na kierunku Gdańska – zgrupowanie 2. Morskiego Pułku Strzelców i 1. Batalionu Rezerwowego.

Artyleria LOW miała wspierać obronę ze stanowisk na Kępie Oksywskiej, gdzie znalazły się również trzy bataliony stanowiące odwód dowódcy LOW. Wysuniętej linii na granicy zachodniej strzegły oddziały Straży Granicznej.

Od południowego zachodu broniły wysuniętej pozycji w Kartuzach pododdziały 4. Batalionu Obrony Narodowej, który po wycofaniu miał obsadzić odcinek między 1. Morskim Pułkiem Strzelców i 1. Batalionem Obrony Narodowej, oraz 2. Batalionu Obrony Narodowej, który miał odejść na południe do dyspozycji dowódcy Pomorskiej Brygady Kawalerii z Armii Pomorze. Najbliższy oddział tej armii znajdował się w Kościerzynie.

Przebieg walk

Walki LOW były samodzielną mikrokampanią dzięki charakterowi działań i cechom osobowym jej dowódcy.

1 września oddziały niemieckie uderzyły na Kościerzynę i dalej na południe.

Na kierunku zachodnim walk początkowo nie było. Batalion w Kartuzach odparł natarcie, które z Gdańska wyszło na Żukowo.

Silny atak z Sopotu na odcinek Orłowo–Wielki Kack broniony przez 2. Morski Pułk Strzelców zepchnął polskie placówki i zatrzymał się przed główną pozycją pułku. Nocą wypad 1. Batalionu 2. Morskiego Pułku Strzelców, kompanii z 2. Batalionu i 3. Batalionu Rezerwy, wsparty ogniem artylerii, odebrał dużą część terenu.

2 września na kierunku zachodnim doszło do dziennych i nocnych walk granicznych oraz walk na odcinku 2. Morskiego Pułku Strzelców.

3 września na kierunku zachodnim utracone zostały nadgraniczne miejscowości w wyniku walk z silniejszymi oddziałami 42. i 43. Pułku oraz 5. Pułku Kawalerii. Na odcinku 2. Morskiego Pułku Strzelców walk nie było. Batalion walczący w Kartuzach utracił Żukowo. Nocą płk S. Dąbek zorganizował wypad pod Osowę i Wysoką siłami dwóch batalionów i trzech kompanii.

Pierwsze 3 dni wojny stanowiły wielką próbę dla pododdziałów broniących Gdyni i jej mieszkańców. W trzecim dniu Wybrzeże zostało odcięte od reszty kraju i odtąd Gdynia broniła się samodzielnie bez szans na pomoc z zewnątrz.

4 września głównym ogniskiem walk był rejon Kartuz. Części 4. Batalionu Obrony Narodowej zatrzymały do wieczora siły rozpoznania oraz oddziały 207. Dywizji Piechoty między Kartuzami a linią kolejową do Gdyni, a także natarcie na miasto. Nocą batalion wycofał się w kierunku Kamienia.

Kiedy 5 września przed świtem 4. Batalion Obrony Narodowej zbliżał się do Kamienia, doszło do nieporozumienia i wynikła strzelanina z placówkami 1. Batalionu Obrony Narodowej. Zanim wyjaśniono sytuację, stracono cały dzień na odtworzenie dowodzenia. W ciągu dnia oddziały 207. Dywizji Piechoty podeszły pod po­zycje 1. Batalionu Obrony Narodowej. Na kierunku zachodnim 1. Morski Pułk Strzelców odebrał 32. Pułkowi zajęte przez niego przedpole.

6 września 1. Morski Pułk Strzelców rozpoznał podejście części 207. Dywizjonu Piechoty i 88. Pułku Piechoty od południowego zachodu. Stwierdzono też ruch jednostek niemieckich przed 4. Ba­talionem Obrony Narodowej, który zajął miejsce 1. Batalionu Obrony Narodowej. Nocą na rozkaz płk S. Dąbka przeprowadzono cztery wypady w celu rozpoznania przeciwnika oraz przygotowano działania na dzień następny.

Od 7 września punkt ciężkości działań LOW przesunął się na odcinki bronione przez pododdziały 1. Morskiego Pułku Strzelców i 1. Batalionu Obrony Narodowej. Zmagania toczyły się pod Wejherowem, a także koło Witomina. Dwa pułki piechoty nieprzyjaciela podeszły na przedpole 1. Morskiego Pułku Strzelców. Po całodniowym boju 4. Batalion Obrony Narodowej utrzymał swoją pozycję i mimo silnych ataków 42. Pułku do wieczora nie dał się zepchnąć. Nocą z 1. Morskiego Pułku Strzelców wyszły trzy wypady, każdy w sile kompanii. Jeden, pod Gowinem, zakończył się poważnym sukcesem. Duży nocny wypad zorganizowany przez płk S. Dąbka w sile trzech batalionów, który wyszedł z Kamienia na bok i tyły oddziałów niemieckich, zakończył się sukcesem 2. Batalionu Rezerwy.

Przez te dni jednocześnie trwała wytężona praca w celu zorganizowania krótszej linii obrony, na wypadek gdyby utrzymanie bronionych odcinków było niemożliwe. Przygotowano do walki bataliony odwodowe. Formowany był batalion marynarski, od nazwiska jego dowódcy zwany batalionem Horyda.

W ciągu pierwszych siedmiu dni LOW stoczyła 31 walk, z czego 26 siłami poniżej batalionu, 3 – siłami batalionu, i 2 – powyżej batalionu. Cechami charakterystycznymi tych walk było uporczywe utrzymywanie bronio­nych pozycji i aktywność w odbijaniu utraconego terenu. Przeprowadzono dziewięć przeciwuderzeń lub wypadów. Tych 31 walk dało w efekcie przeszło dwa razy większy zysk w czasie w stosunku do wymagań postawionych LOW.

Na szczególne wyróżnienie zasługują działania 4. Batalionu Obrony Narodowej pod Kartuzami, a następnie na północ od Szemudu, który po incydencie pod Kamieniem szybko odtworzył zdolność bojową. Podobne były działania placówek Straży Granicznej, a także 5. Batalionu Obrony Narodowej przeciwko 42. Pułkowi. Duże znaczenie miało odebranie nieprzyjacielowi przez 2. Morski Pułk Strzelców przedpola aż po granicę z Wolnym Miastem Gdańskiem, co zapewniło mu spokój przez szereg dni, a także śmiałe działania wypadowe wykonane przez 1. Morski Pułk Strzelców i 2. Batalion Rezerwowy.

Płk S. Dąbek działalnością bojową LOW dowodził samodzielnie, ponieważ kadm. J. Unrug – dowódca Obrony Wybrzeża, przebywający od 1 września na Helu, pozostawił mu swobodę działania. Była to jednak walka bez szans na zmianę zadania, wzmocnienie czy odsiecz. Walczono na straconych pozycjach, ale ta cecha walk charakterystyczna dla obrony Wybrzeża stopniowo przestawała być wyjątkowa w skali całej kampanii wrześniowej.

8-13 września nadal trwała pośrednia obrona Gdyni. 8 września utracona została wysunięta pozycja skutkiem wymanewrowania. 5. Bata­lion Obrony Narodowej po walce pod Warszkowem z 42. Pułkiem zaczął wycofywać się do rejonu Redy. 1. Morski Pułk Strzelców bronił rozległej pozycji od Bolszewa po Sopieszyno. Twardo walczył 4. Batalion Obrony Narodowej w rejonie Szemud–Kamień. W północnej części pozycji 1. Morskiego Pułku Strzelców, na Żydowskiej Górze, 3. kompania zatrzymała natarcie trzech batalionów niemieckich wspartych artylerią. Oskrzydlający wypad batalionu SS od północy na Wejherowo został odrzucony przez odwód 1. Morskiego Pułku Strzelców. Szczególnie zacięte walki toczyły się między Pętkowicami a Sopieszynem. Środek pozycji 1. Morskiego Pułku Strzelców utrzymała 1. kompa­nia, zatrzymując atak batalionu niemieckiego. Najtrudniejsze zadania miała 4. kompania walcząca z dwoma wzmocnionymi batalionami.

Zabrakło sił do zatrzymania trzech niemieckich batalionów, które wdarły się w niebronioną lukę między 1. Morskim Pułkiem Strzelców a 4. Batalionem Obrony Narodowej. Nieprzyjaciel zajął rejon Gniewowa, Nowego Dworu, Zbychowa i Reszek. 4. Batalion Obrony Narodowej łatwo uporał się z niemieckim batalionem, który nacierał w kierunku jego pozycji, ale zabrakło mu już sił do przeciwdziałania oskrzydleniu z pomocy. Inny niemiecki batalion częścią sił zajął Bieszkowice.

Płk S. Dąbek zorganizował przeciwnatarcie trzech batalionów w lukę z rejonu Reszek celem odciążenia południowego skrzydła 1. Morskiego Pułku Strzelców, ale nie udało się ono wskutek silnego uderzenia artylerii niemieckiej. Dążąc do zorganizowania pośredniej linii obrony od Gniewowa przez Reszki do skrzydła 1. Batalionu Obrony Narodowej, nakazał wycofanie 4. Batalionu w rejon Reszek, a dowódcy 1. Batalionu Obrony Narodowej przygotowanie krótszej pozycji: Łężyce–Rogalewo–Chwarzno. Dowódca 1. Morskiego Pułku Strzelców, który nie otrzymał rozkazu, rozpo­czął z własnej inicjatywy wycofywanie na Gniewowo i Zbychowo. W rejonie Białej dostępu do Wejherowa broniła 5. kompania. Natomiast 3. Batalion Rezerwowy przeszedł między pozycjami Niemców do Nowego Dworu i wszedł do opuszczonego Wejherowa.

9 września zaczęła się dalsza obrona Gdyni, ale już na skróconej pozycji pośredniej z redutą w rejonie Redy. W nocy 3. Batalion Rezerwowy przeszedł przez Redę do Rumi. 1. Morski Pułk Strzelców próbował wyrzucić Niemców w sile dwóch batalionów ze skraju polany na południowy zachód od Gniewowa, lecz nie osiągając powodzenia, wycofał się do rejonu Ciechocino–Reda. 9 września powstała skrócona pozycja pośrednia od Rumi i Zagórza (3. Batalion Rezerwowy i batalion kmdr ppor. Zygmunta Horyda) poprzez Reszki (4. Batalion Obrony Narodowej) do pozycji 1. Batalionu Obrony Narodowej łączącej się z pozycją 2. Morskiego Pułku Strzelców. Na północ od tej pozycji, w niekorzystnych warunkach terenowych, powstała odosobniona reduta obronna utworzona przez 1. Morski Pułk Strzelców w rejonie Ciechocino–Reda.

9 września walki toczyły się w trzech ogniskach. 4. Batalion Obrony Narodowej walczył z trzema niemieckimi batalionami wzmocnionymi artylerią i zmuszony został do wycofania się na wschód od drogi Zagórze–Kamień. Wówczas dwa niemieckie bataliony przeszły na północny wschód w kierunku Białej Rzeki i Zagórza. 1. Morski Pułk Strzelców równocześnie walczył z pułkiem straży granicznej wspartym artylerią, który nacierał z zachodu, oraz batalionem atakującym od południowego zachodu. Jego kompanie broniące dojścia z Gniewowa do Redy zostały wyparte. Nie zdołano również zatrzymać innego batalionu niemieckiego, który zajął północną część Białej Rzeki. Pozostałości 5. Ba­talionu Obrony Narodowej przeszły na Kępę Oksywską.

Płk S. Dąbek dobrze ocenił niebezpieczeństwo, które wynikało z wejścia Niemców w lukę między 1. Morskim Pułkiem Strzelców a 4. Batalionem Obrony Narodowej. Utworzył zgrupowanie pod dowództwem ppłk dypl. Mariana Sołodkowskiego, składające się z 3. Batalionu i batalionu Horyda, z zadaniem obrony pozycji ryglowej Rumia–Reda. Niemcy przejawiali też aktywność na odcinku 1. Batalionu Obrony Narodowej, pod którego pozycje podszedł niemiecki pułk piechoty. Tego dnia dowódca LOW podjął decyzję obsadzenia północnego skraju Kępy Oksywskiej 3. Batalionem Obrony Narodowej i jej skraju północno-zachodniego 2. Batalionem Rezerwowym.

Nocą z 9 na 10 września płk S. Dąbek postanowił wycofać 1. Morski Pułk Strzelców na Kępę Oksywską, lecz rozkaz nie dotarł do pułku. Jego dowódca z własnej inicjatywy zdecydował o przesunięciu pułku na Kępę Oksywską, kierując się na Kazimierz.

10 i 11 września walki w obronie Gdyni toczyły się na północnych skrajach Kępy Oksywskiej i na części pozycji pośredniej. Do godzin rannych 10 września utrzymały się w Redzie placówki 1. Morskiego Pułku Strzelców, które ustąpiły natarciu wzmocnionego pułku ochrony pogranicza. 1. Morski Pułk Strzelców stanął jako odwód w Suchym Dworze, a pozostałości 5. Batalionu Obrony Narodowej w Kosakowie. 3 Batalion Obrony Narodowej wyparł silne rozpoznanie niemieckie z Mrzezina. Z zaciętością walczył 4. Batalion Obrony Narodowej i mimo okrążenia utrzymał się przez cały dzień oraz 1. Batalion Obrony Narodowej, który po walce wycofał się na przygotowaną pozycję za Łężycami i pod Rogalinem. 3. Batalion Rezerwowy wykonał nieudane natarcie na pozycje niemieckie na północny zachód od Zagórza. Podobnie nieudane były trzy ataki niemieckie. Natomiast uderzenie 1. Batalionu 2. Morskiego Pułku Strzelców wykonane w rejon załamania szosy Pierwoszyno–Mrzezino trafiło w próżnię, gdyż Niemcy zdołali skrycie się wycofać.

11 września z różnym natężeniem toczyły się walki na całym froncie LOW, z wyjątkiem biernej części odcinka 2. Morskiego Pułku Strzelców między Gdynią i Orłowem. Na Kępie Oksywskiej 3. Batalion Obrony Narodowej odrzucił natarcie batalionu SS. Podobnie zlikwidowane zostało natarcie batalionu niemieckiego przez 6. kompanię 1. Morskiego Pułku Strzelców i 2. Batalion Rezerwy. 3. Batalion Rezerwy toczył zacięte walki w obronie Rumi z dwoma batalionami niemieckimi. Po południu Rumię utracono, ale 3. Batalion oparł się w Janowie. Natomiast batalion Horyda nadal utrzymywał Zagórze. 4. Batalion Obrony Narodowej odparł atak niemieckiego ba­talionu, który wyszedł z Reszek, a 1. Batalion Obrony Narodowej zatrzymał uderzenie trzech batalionów niemieckich. Ale w niebronioną lukę wszedł batalion policji i zaskoczył w Łężycach odwód 4. Batalionu Obrony Narodowej. Na odcinku 2. Morskiego Pułku Strzelców 1. Batalion Rezerwowy odrzucił silne uderzenie pułku policji. Utracono jednakże Rumię i Łężyce. Przeciwnatarcie na Łężyce nie udało się z powodu silnego ognia artylerii niemieckiej. Zbliżył się kres możliwości pośredniej obrony Gdyni, ponieważ nacisk położony został na utrzymanie Kępy Oksywskiej.

W dniach 12-13 września stoczono ostatnie boje w obronie Gdyni, a następnie skupiono siły w obronie Kępy Oksywskiej. Rano 12 września płk S. Dąbek otrzymał szkic aktualnego rozmieszczenia oddziałów 207. Dywizji Piechoty i postanowił wykonać uderzenie w lukę między jej głównymi siłami, które atakowały Kępę Oksywską od północy a działającą słabiej południową częścią jej sił. Celem było zdezorganizowanie niemieckiego głównego zgrupowania oraz jego artylerii. Wykonanie tego zadania powierzył ppłk M. Sołodkowskiemu, który objął dowodzenie nad 1. Batalionem Obrony Narodowej i 1. Batalionem Rezerwowym oraz 4. Batalionem Obrony Narodowej. 5. Batalion Obrony Narodowej miał dodatkowo uderzyć w lukę między 2. Batalionem Rezerwowym na Kępie Oksywskiej a 3. Batalionem Rezerwowym w Janowie.

Na północy na styku 1. Morskiego Pułku Strzelców i 3. Batalionu Obrony Narodowej uderzył batalion SS, który odrzucono. Na 1. Morski Pułk Strzelców, po nalocie bombowców i przygotowaniu arty­leryjskim, wyszły trzy bataliony niemieckie, które zmuszono do wycofania. I podczas tych walk wykonano przegrupowanie, ale ppłk M. Sołodkowski zmienił plan płk S. Dąbka i fakt wypędzenia dowódcy 207. Dywizji Piechoty ze stanowiska bojowego i nadwerężenie sił jednego batalionu niemieckiego nie mogły zrównoważyć oczekiwanych sukcesów, które mogło przynieść równoczesne uderzenie pięciu polskich batalionów.

Na podstawie otrzymanych meldunków sytuacyjnych płk S. Dąbek zarządził wycofanie się nocą z 12 na 13 września na Kępę Oksywską. Przerwa w dowodzeniu 207. Dywizją Piechoty przyczyniła się do tego, że wycofanie na Kępę Oksywską odbyło się bez zakłóceń, a Niemcy weszli do Gdyni dopiero 14 września. Na północny odcinek, w miejsce 3. Batalionu Obrony Narodowej, weszły: 2. Batalion 2. Morskiego Pułku Strzelców i 1. Batalion Obrony Narodowej. Nadal w okolicy Redy bił się 1. Morski Pułk Strzelców; odcinek naprzeciw Zagórza objęły – 1. Batalion 2. Morskiego Pułku Strzelców i 2. Batalion Rezerwowy, odcinek naprzeciw Chyloni objął 3. Batalion Rezerwowy, a odcinek naprzeciw Gdyni – improwizowane zgrupowanie ppłk M. Sołodkowskiego.

Główne walki 13 września rozegrały się z inicjatywy dowódcy 1. Morskiego Pułku Strzelców, który zdobył Dębogórze i Dębową Górę we współdziałaniu z 1. Batalionem 2. Morskiego Pułku Strzelców. Osiągnięcia te wkrótce zostały zniweczone słabością sił oraz uderzeniem nieprzyjaciela, co spowodowało, że 1. Morski Pułk Strzelców i pozostałość 2. Morskiego Pułku Strzelców musiały się wycofać do Dębogórza, które wkrótce również zostało utracone. Zacięte walki toczył 2. Batalion 2. Morskiego Pułku Strzelców oraz pozostałość batalionu Horyda o Mosty i Mechelinki, które kilka razy przechodziły z rąk do rąk.

W dniach 8-13 września LOW stoczyła 55 walk, z tego raz walczył pułk przeciw pułkowi, 9 razy batalion przeciw pułkowi, 16 razy batalion przeciw batalionowi, 4 razy kompania przeciw pułkowi, 22 razy kompania przeciw batalionowi, raz kompania przeciw kompanii i 2 razy pluton przeciwko batalionowi. Gdy do tego dodać 31innych walk stoczonych od 1 do września, okaże się, że oddziały LOW w obronie Gdyni przez 13 dni 86 walkami wstrzymały napór przeważających sił przeciwnika po Kępę Oksywską, bijąc się 44 razy z przewagą liczbową i materiałową nieprzyjaciela, a w pozostałych walkach z przewagą materiałową.

14-19 września siły LOW broniły się na Kępie Oksywskiej. Walki te miały odmienny charakter od dotychczasowych z uwagi na niekorzystne warunki terenowe i słabe wyposażenie techniczne. Kępa Oksywska położona jest na północ od Gdyni, w bezpośrednim sąsiedztwie portu. Ma kształt nieforemnego wieloboku o powierzchni ok. 50 km2. Jej położenie przypomina wyspę. Teren ten był trudny do przebycia zwłaszcza dla oddziałów wojskowych z ciężkim sprzętem. To zdecydowało, że uczyniono ją bastionem obrony Wybrzeża. Wewnątrz Kępy Oksywskiej jednak nie było warunków do prowadzenia działań obronnych. Teren w zasadzie płaski, w małym stopniu zalesiony, zajmowały go głównie uprawne pola, częściowo nieużytki i jary.

14 i 15 września trwały uporczywe próby wyrzucenia Niemców z Kępy Oksywskiej. Początkowo oddziały 207. Dywizji Piechoty zachowywały się biernie. Tylko 2. Batalion 2. Morskiego Pułku Strzelców nadal odpierał ataki wzmocnionego batalionu, odbierając, to znów tracąc Mechelinki i Mosty. 1. Batalion Obrony Narodowej zlikwidował zamiar niemieckiego batalionu dołączenia do sił walczących o Mosty i Mechelinki. 15 września płk S. Dąbek uprzedził niemieckie przygotowania do uderzenia na Dębową Górę. Nocą 16 września ostatni raz uderzył na siły zagrażające mu od północy. 2. Morski Pułk Strzelców opuścił Mechelinki i Mosty, wycofując się na wzgórze na północ od Kosakowa i Pierwoszyna. Obłuże i Oksywie ostrzeliwała artyleria okrętowa, a lotnictwo niemieckie zbombardowało północną część Kępy Oksywskiej.

17 września nastąpiło pierwsze miejscowe załamanie się. Utracony został odcinek 2. Batalionu Rezerwowego. Wprawdzie 18 września nastąpiła riposta, ale tego dnia utracono zachodnią część Kępy Oksywskiej. 1. Morski Pułk Strzelców, który miał odzyskać utracony odcinek po walce z dwoma batalionami, cofnął się ze stratami za Suchy Dwór. 1. Batalion Obrony Narodowej, po ciężkich walkach od północy z pułkiem niemieckim i od zachodu z batalionem, utrzymał się w Kosakowie. Natomiast 3. Batalion Obrony Narodowej prawie w całości dostał się do niewoli. 4. Batalion Obrony Narodowej, mimo strat, zdołał wycofać się na wschód od drogi z Kosakowa na Chylonię. Zagrożony oskrzydleniem 1. Morski Pułk Strzelców odskoczył na Obłuże, a 3. Batalion Rezerwowy między Pogórze a Obłuże. Natomiast zgrupowanie ppłk M. Sołodkowskiego utraciło Kolonię Obłuże.

19 września nastąpił kres zmagań LOW, której szeregi stopniały do ok. 1,5 tys. ludzi. Na wschód i zachód od Obłuża z frontem na północ broniły się pozostałości 2. Batalionu, 2. Morskiego Pułku Strzelców, 1. Batalionu Obrony Narodowej, improwizowanego batalionu kpt. Antoniego Kowrygi, pozostałość 1. Morskiego Pułku Strzelców i 3. Batalionu Rezerwowego, a na północ od Oksywia i Kolonii Obłuże zgrupowanie ppłk M. Sołodkow­skiego. O świcie otworzyła ogień niemiecka artyleria wspierająca oddziały lądowe oraz artyleria okrętowa. Jeszcze nocą batalion A. Kowrygi uderzył na Suchy Dwór na najlepszy z batalionów 207. Dywizji Piechoty, ale wobec ognia zaporowego artylerii natarcie się załamało. Od świtu ucichły polskie działa z braku amunicji. Do godz. 13:00 utrzymały swoje pozycje pozostałości pol­skich batalionów. Do godz. 17:00 walczyło Oksywie. Po otrzymaniu ostatnich meldunków płk S. Dąbek złożył kadm. J. Unrugowi raport o upadku Kępy Oksywskiej i podjął ostatnią walkę w obronie rejonu dowództwa LOW w Babich Dołach. Ranny odłamkiem pocisku, odebrał sobie życie strzałem z pistoletu.

Od 14 do 19 września LOW stoczyła 29 walk, niezależnie od 6 dni trwania w ogniu z powietrza, lądu i morza. Podczas tych walk 14 razy walczył batalion przeciwko pułkowi, 10 razy batalion przeciwko batalio­nowi, raz kompania przeciwko batalionowi, 3 razy batalion przeciw przewadze i raz pluton dowództwa przeciwko batalionowi. Podczas 19 dni walk LOW pod Warszkowem, Wejherowem, w Redzie, Białej Rzece, Rumi, Zagórzu, pod Kamieniem, Szemudem, Sopieszynem, Łężycami, Wiczlinem, Witominem, Redłowem i wieloma innymi miejscowościami stoczyła co najmniej 110 walk. Podobnego wysiłku nie dokonała żadna z polskich dywizji podczas obrony Polski we wrześniu 1939 r. W tym czasie odnotowała ponad 2 tys. zabitych (14% stanu) oraz ok. 3,5 tys. ran­nych i zaginionych. Łączne straty stanowiły ok. 30% stanu sił LOW.

autor: Walter Pater (2006 r.)