Grudzień 1970 r.

Z Gdynia w sieci

Grudzień 1970 – fala strajków i demonstracji robotniczych, która objęła Wybrzeże po ogłoszeniu przez władze PRL podwyżek cen artykułów spożywczych. W Gdyni protest rozpoczął się 15 grudnia 1970 r., po wcześniejszych wystąpieniach robotników w Gdańsku (14 grudnia).

Przebieg wydarzeń

Protest w Gdyni zainicjowali stoczniowcy Stoczni im. Komuny Paryskiej, którzy 15 grudnia rano wyszli zwartym pochodem ulicami miasta, wznosząc hasła m.in. „Suche bułki dla Gomułki” i „Chodźcie z nami”. W trakcie przemarszu dołączały do nich załogi z innych zakładów pracy, w tym z portu, Stoczni Remontowej, Dalmoru, zakładów rybnych i innych przedsiębiorstw.

Demonstranci udali się pod gmach Komitetu Miejskiego PZPR, żądając rozmowy z jego przedstawicielami. Po stwierdzeniu, że budynek został opuszczony przez sekretarzy, pochód skierował się pod Prezydium Miejskiej Rady Narodowej (PMRN), gdzie doszło do rozmów z przewodniczącym Janem Mariańskim. W ich wyniku podpisano protokół porozumiewawczy, co wywołało entuzjazm wśród protestujących. Wkrótce powołano Główny Komitet Strajkowy miasta Gdyni, który zaczął obradować w Zakładowym Domu Kultury przy ul. Polskiej (ZDK był własnością Zjednoczenia Portów Morskich, ale komitet obradował w nim legalnie, za zezwoleniem dyrektora portu Zygmunta Rosiaka, który osobiście strajkujących odwiedził, Wizytował go też Mariański).

W nocy z 15 na 16 grudnia milicja dokonała szturmu na siedzibę komitetu, którego członków, zbitych pałkami i skutych kajdankami, odwieziono do więzienia w Wejherowie. W odpowiedzi stoczniowcy 16 grudnia ogłosili strajk, domagając się uwolnienia zatrzymanych. Do miasta skierowano jednostki wojskowe, które obsadziły newralgiczne punkty, w tym stocznię i port.

Wieczorem 16 grudnia wicepremier Stanisław Kociołek wystąpił w Telewizji Gdańsk z apelem o powrót robotników do pracy. Pomimo próśb lokalnych władz o wstrzymanie ruchu kolejowego, pociągi podmiejskie kursowały normalnie.

17 grudnia – masakra robotników gdyńskich

Rano 17 grudnia 1970 r., po przybyciu do stacji Gdynia – Stocznia, robotnicy napotkali wojskową blokadę. Około godziny 6.00 padły strzały z broni pokładowej czołgów oraz karabinów maszynowych – zginęło kilkanaście osób, a wielu zostało rannych. Zastrzelonych przenoszono na drzwiach ulicami miasta, kierując się pod gmach PMRN, gdzie doszło do starć z oddziałami ZOMO [Zbrojne Oddziały Milicji Obywatelskiej] i wojska. Walki uliczne w rejonie stoczni i centrum Gdyni trwały przez cały dzień.

Według oficjalnych danych, w Gdyni zginęło 18 osób, w Gdańsku – 9, w Elblągu – 1 (łącznie 28 ofiar). Faktyczna liczba ofiar pozostaje przedmiotem sporów – świadkowie i uczestnicy wydarzeń wskazywali, że była znacznie wyższa.

Represje i zacieranie śladów

Po pacyfikacji miasta zatrzymano wielu uczestników demonstracji. Pogrzeby ofiar odbyły się w nocy z 19 na 20 grudnia w różnych miejscowościach regionu. Władze PRL prowadziły działania, mające na celu zatarcie śladów wydarzeń – m.in. przeprowadzono ekshumacje, konfiskowano materiały filmowe (m.in. nagrania Wojciecha Jankowskiego) i zakazano śledztw w sprawie śmierci cywilów.

Pamięć i upamiętnienie

Po powstaniu NSZZ Solidarność [Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Solidarność] w 1980 r. pierwszym symbolicznym czynem związku było wzniesienie Pomnika Ofiar Grudnia 1970 przy ówczesnej ul. Czechosłowackiej (obecnie ul. Solidarności) w Gdyni. Kolejny pomnik odsłonięto w 1993 r. przed Urzędem Miasta (konkurs architektoniczny trwał w momencie wprowadzenia przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego).

W 1980 r. rozpoczęto także prace nad monografią wydarzeń grudniowych, przerwanych przez stan wojenny. W 1986 r. materiały te wydano w Paryżu nakładem Wydawnictwa Spotkania. 8.10.1990 r. prokuratura wszczęła formalne śledztwo w sprawie grudniowej masakry.

autorka: Wiesława Kwiatkowska (2006 r.)